O pracy:
„Czuję” to dzieło kluczowe dla zrozumienia twórczości Elizabeth Voryvody, przedstawionej w 9-częściowym cyklu składającym się na obronioną z wyróżnieniem pracę dyplomową na warszawskiej ASP.
To nie jest po prostu kolejny obraz w serii – to jego symboliczne i techniczne zwieńczenie. Po przeprowadzeniu widza przez osiem malarskich portretów, analizujących specyficzne stany emocjonalne – od „Bólu”, przez „Gniew”, po „Nadzieję” – artystka porzuca płótno na rzecz starożytnej techniki mozaiki, aby zadać ostateczne, syntetyzujące pytanie.
Tytuł „Czuję” jest deklaracją. Nie precyzuje co, ale poświadcza fakt – odzyskaną zdolność do odczuwania pełnego spektrum życia. To właśnie w tej pracy najlepiej realizuje się artystyczne i terapeutyczne credo autorki. Osiem poprzednich obrazów pokazywało pęknięcia i dekonstrukcję za pomocą iluzji malarskiej. Mozaika natomiast jest pęknięciem. Jest fizycznie zbudowana z setek małych, kruchych, oddzielnych fragmentów.
Wybór tej pracochłonnej, niemal medytacyjnej techniki, bliskiej jej rodzinnym tradycjom malarstwa sakralnego, staje się potężną metaforą. Artystka udowadnia, że z tych samych ostrych odłamków, które w „Rozpaczy” i „Strachu” raniły, można zbudować nową, spójną całość. Portret, który wyłania się z ceramicznych elementów, jest pogodzony i kompletny. Ma w sobie spokój ikony i formalną dyscyplinę awangardy, którą artystka tak ceni.
W tym jednym dziele zawarta jest cała jej opowieść. To autoportret – nie w sensie fizycznym, lecz psychologicznym. Jak sama przyznaje, mozaika to dla niej „siła mimo pęknięć”. „Czuję” jest więc ostatecznym dowodem na terapeutyczną moc sztuki – manifestem integracji i dowodem na to, że z fragmentów traumy można zbudować trwałą, harmonijną i piękną tożsamość.
O temacie obrazu: portret
Portret to jeden z najstarszych i najbardziej fundamentalnych gatunków w sztuce, którego rola i definicja ewoluowały wraz ze zmianami w postrzeganiu człowieka. Historycznie, jego funkcja była przede wszystkim utylitarna: służył jako zapis wizerunku, pamiątka po zmarłych (jak portrety fajumskie), a także jako manifestacja władzy, statusu społecznego, bogactwa czy cnót modela. Od stylizowanych, ponadczasowych wizerunków faraonów w Egipcie, przez realistyczne rzeźby rzymskich patrycjuszy, portret przez wieki był związany z władzą i mecenatem.
To właśnie w technice mozaiki portret osiągnął jeden ze swoich symbolicznych szczytów, szczególnie w sztuce późno antycznej i bizantyjskiej. W tych dziełach nie chodziło o mimetyczne podobieństwo, lecz o uchwycenie esencji władzy – boskiej i ziemskiej. Najsłynniejszymi przykładami są portrety cesarza Justyniana i cesarzowej Teodory w Bazylice San Vitale w Rawennie. Ich hieratyczne, frontalne wizerunki, złożone z tysięcy szklanych i złotych tesser, unoszą się w nierzeczywistej przestrzeni, manifestując nie tyle ich cechy fizyczne, ile ich sakralny status jako namiestników Boga na ziemi.
Renesans, wraz z nadejściem humanizmu, na nowo odkrył jednostkę. Portret przestał być tylko symbolem statusu, a stał się głębokim studium psychologicznym. Artyści tacy jak Leonardo da Vinci dążyli do uchwycenia „wewnętrznej istoty” modela. Prawdziwą rewolucję przyniosła jednak dopiero fotografia w XIX wieku, która, jak się uważa, „uwolniła” malarstwo od obowiązku wiernego kopiowania rzeczywistości.
W XX wieku artyści awangardy – tacy jak Pablo Picasso, zaczęli używać portretu do dekonstrukcji formy i badania subiektywnych emocji. Współcześnie gatunek ten jest więc często pretekstem do badania tożsamości, psychiki, a także, jak w cyklu Voryvody wizualną mapą uniwersalnych ludzkich doświadczeń.
O technice: mozaika na płycie
Mozaika to jedna z najstarszych i najbardziej trwałych technik artystycznych, mająca swoje korzenie prawdopodobnie w starożytnej Mezopotamii, a rozwinięta do perfekcji przez mistrzów greckich, rzymskich i bizantyjskich. Jest to technika, którą artystka poznała dogłębnie, specjalizując się w malarstwie ściennym – dziedzinie bliskiej jej od dzieciństwa spędzonego u boku ojca, malarza ikon.
Podstawowym budulcem mozaiki są tessery – małe kostki (lub płytki) z twardego materiału. W starożytności był to głównie kamień, marmur lub szkło. W przypadku pracy „Czuję” artystka użyła ręcznie ciętych płytek ceramicznych. Każdy element musi być precyzyjnie docięty za pomocą specjalistycznych szczypiec lub młotka i rydla, aby pasował do projektu.
Mozaika wymaga absolutnie stabilnego, sztywnego podłoża, które wytrzyma ciężar materiału i nie będzie pracować (co mogłoby spowodować pękanie fug lub odpadanie tesserów). W tym przypadku jest to płyta, która musiała zostać odpowiednio przygotowana i zagruntowana, aby zapewnić idealną przyczepność dla zaprawy klejowej.
Artystka, pracując metodą bezpośrednią, nanosiła zaprawę klejową partiami na podłoże, a następnie ręcznie osadzała w niej każdą pojedynczą, dociętą płytkę. Kluczowy jest tu nie tylko kolor, ale i rytm układania (tzw. andamento) – sposób, w jaki tessery płyną, tworząc linie i modelując formę. Na koniec całość jest spoinowana (fugowana), aby wypełnić przestrzenie między płytkami i ostatecznie związać strukturę.
Mozaika jest techniką stosunkowo rzadko spotykaną w sztuce współczesnej i w obrocie galeryjnym. Powodów tej sytuacji może być kilka:
- Pracochłonność i Koszt: Jest to jedna z najbardziej czasochłonnych i żmudnych technik, wymagająca ogromnej cierpliwości i precyzji, co stoi w sprzeczności z tempem współczesnego świata sztuki. Koszt materiałów (ciętego kamienia, szkła, ceramiki) jest również znacznie wyższy niż farb,
- Postrzeganie: Przez wieki mozaika została zepchnięta do roli techniki dekoracyjnej lub rzemieślniczej, kojarzonej głównie z architekturą (posadzki, ściany, dekoracje sakralne), a nie z autonomicznym, konceptualnym dziełem “wysokiej” sztuki,
- Waga i Logistyka: Gotowe dzieło jest ciężkie i trudne w transporcie i montażu, co stanowi wyzwanie dla galerii i kolekcjonerów.
Wybór przez artystkę do swojej pracy dyplomowej tej techniki jest więc gestem radykalnym – powrotem do rzemieślniczej perfekcji i trwałości, a także dowodem na to, że ta starożytna metoda może być nośnikiem niezwykle aktualnych, głębokich treści psychologicznych.
O artystce:
Elizabeth Voryvoda, ukraińska artystka młodego pokolenia (ur. 2000, Dniepr), absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie (rocznik 2025) na specjalizacji malarstwo ścienne. Jej droga artystyczna rozpoczęła się w dzieciństwie u boku ojca, malarza ikon, pośród fresków i prac sakralnych. Po ukończeniu z wyróżnieniem Kolegium Sztuki w Dnieprze i rozpoczęciu studiów w Kijowie, jej akademickie podejście do sztuki uległo radykalnej transformacji.
Wybuch wojny w Ukrainie i wymuszona emigracja do Polski stały się katalizatorem do poszukiwania nowego, brutalnie szczerego języka artystycznego. W nagrodzonej pracy dyplomowej na warszawskiej ASP, artystka przedstawiła awangardowy cykl ośmiu portretów badających kluczowe ludzkie emocje (ból, strach, nadzieja) oraz dopełniającą go mozaikę ceramiczną, która stała się dla niej metaforą siły i integracji mimo wewnętrznych pęknięć. W swojej twórczości świadomie nawiązuje do dziedzictwa awangardy (m.in. Malewicza, Kandinsky’ego, Picassa, Kantora), wierząc, że “prawdziwe malarstwo rodzi się z prawdy – z przeżytego doświadczenia. Więcej o artystce przeczytasz tutaj.
Wizualizacja obrazów
Chcesz kupić obraz, ale obawiasz się, że nie będzie pasował do wystroju? Wyślij nam e-mailem zdjęcie swojej ściany, na której chciał byś by wisiała praca, a my odeślemy Ci wizualizację obrazu w Twoim wnętrzu. Więcej informacji w zakładce Obrazy na ścianę.